Od autora: Mam nadzieję, że się spodoba. Coś całkowicie z innej, że tak powiem, beczki. Nie jestem pewien, czy pójdę w tym kierunku. Jednak czym są opowiadania lub powieści bez wątków fantastycznych?
W czarnym tunelu nie widziała
niczego. Ciemna dziura i wyłączone światła utrudniały jakiekolwiek działanie.
Była pewna, że pociąg stanął, ale czemu? Tego nie wiedziała, nic nie
przychodziło jej do głowy. Tylko pustka wielkości Wszechświata kołysała się z boku
na bok. Nagle coś przykuło jej uwagę. Ciepło czyjegoś dotyku. Zaskoczył ją.
Niespodziewanie dostała wrażenia, które zamieniło pustkę w ciekawość. Odwróciła
głowę w bok, w stronę drugiego fotela, ale nie zobaczyła nic. Tak jak się
powinna spodziewać, lecz i tak była zaskoczona. Uśmiechnęła się do czerni i
zamknęła oczy. Oddała się ciepłocie jego dłoni. Czy na pewno mężczyzny?
Poczuła gorący oddech przy szyi i coś
śliskiego sunącego po niej. Było ciepłe, to musiał być język. Tylko czyj? Chciała
wyciągnąć dłoń, by dotknąć tej postaci, która jej pożądała, ale nie mogła. Coś
przytrzymywało ją do fotela. Nie pozwalało się ruszyć. Chociaż siedziała w
pociągu, a więc nie miała przy siedzeniu pasów, to nie mogła się ani podnieść,
ani poruszyć jakimkolwiek członkiem. Nie podobało się jej to. Nie pisała się na
coś takiego. Przecież wyruszyła pociągiem... Po co? Nie mogła sobie przypomnieć
i wcześniejsze czasy też gdzieś zniknęły. Wspomnienia zamieniły się w czarną
kartkę, zamgliły się. Nie sprawiło to, że poczuła się lepiej. Nie, nawet było
gorzej. Bała się.
Nagle dostrzegła, że ciepło zniknęło.
Tak samo jak niespodziewanie się pojawiło, tak wysunęło się z rzeczywistości.
Potem pojawiła się permanentna czerń.
Obudziła się w ciemności. Ponownie
nic nie widziała, ale już nie czuła dotyku, ani czegoś co ją przytrzymywało. Wolność
powróciła, ale skąd znała to pojęcie? Ponownie czerń w umyśle. Wstała i
rozejrzała się z maksymalnie otwartymi oczami. Nic nie dojrzała. Dosłownie nic.
Zaczęła dotykać wszystkiego co
napotkała. Czuła materiał foteli, był twardy. Siedziała na nim i czuła ból na
plecach, a więc nie mógł miękkością dorównywać łóżku. Szła do przodu, ale nie
była pewna czemu do przodu. Przecież z tyłu musiały znajdować się inne drzwi, wyjściowe
z tyłu wagonu. Musiały istnieć, bo zawsze takie są. Prawda?
Nie rozumiała, ale szła. Tak mówił
instynkt, a mama powtarzała: "Słuchaj się instynktu, a dobrze ma tym
wyjdziesz!" Właśnie, dobrze, bo szła po podłodze pociągu, wagonie, który
stał gdzieś w tunelu. Chyba w tunelu...
Nagle błysnęło i oślepiło ją
całkowicie, odrzuciło do tyłu. Trzasnęły kości lub coś innego, ale poczuła ból
w całym ciele. Uderzyła w ścianę? Fotele? Nie widziała niczego, nic nie mogła
stwierdzić. Potworne cierpienie opanowało umysł oraz wszelkie części ciała.
Niczym nie mogła poruszyć. Wszystko stanęło w miejscu, jak pociąg.
Czuła pulsujący ból i głuchy dźwięk,
który pochodził z potężnie nadszarpniętych dźwiękiem bębenków. Nie słyszała
nic, została całkowicie ogłuszona. Nawet poruszanie się, stało się niemożliwe. Nie
wiedziała, czy wykonuje ruch, czy nie. Nie rozumiała. Nie potrafiła tego
wyjaśnić.
Nagle do jej uszu doszedł dźwięk.
Głuchy i tępy, jakby przybywał z odległych głębin mórz. Starała się zobaczyć
cokolwiek, ale nie mogła. Jednak za chwilę poczuła, że zostaje przebita. Coś,
chyba ostry pręt, przebija jej serce. Silne uderzenia krwi wstrząsały ciałem.
Miotała się w konwulsjach. Umierała, ale czemu?
Niespodziewanie blask, który zaćmił
oczy znikł i zobaczyła stojącą nad nią postać. Nie wiedziała w jaki sposób, ale
widziała w całkowitych ciemnościach. To był mężczyzna w czarnym płaszczu i
ogolonym podbródku.
– To się rozstajemy, wampirze –
stwierdził z gniewem, patrząc w dół na umierającą kobietę. Jego twarz nie
wyrażała niczego więcej oprócz nienawiści i pogardy. Niespodziewanie pojawił
się znowu ten blask...
cdnn.
No nieźle, muszę przyznać. Dowaliles już od pierwszych zdań.
OdpowiedzUsuńI, cholera, bohaterka a nie bohater! Ciekawe co z tego wyjdzie. Czekam na więcej!
Pozdrawiam