Jako, że oba chaty całkowicie mnie
zawiodły. Nie potrafiły przedstawić tego, co Ja jako żywy człowiek jestem w
stanie zrobić sam. Może po prostu potrzeba lepszej wersji Sztucznego Zbieracza Algorytmów? Może? Pytanie pewnie, za ile?
Chociaż lepsze pytanie byłoby dlaczego nie udało mi się dokończyć tego
krótkiego tekstu przez ponad miesiąc? Kto tam wie…
Na dole przedstawiam ich odpowiedzi. Takiego fanfika i braku kompetencji to dawno nie widziałem.
Najpierw parę cytatów, bo wydaje
mi się, że Kapelusznik (Dave Filoni) się
na nich częściowo opierał albo wzbogacał własne podejście właśnie takimi
podejściami:
„Śmierć jest nie tyle końcem
życia, co nowym początkiem.” – Mahatma Gandhi
„Śmierć nie jest końcem, jest
mostem łączącym nas z wiecznością.” – Rumi
„Śmierć jest tylko przejściem z
tego świata do innego.” – George Harrison
„Śmierć nie jest końcem, to tylko
nowy początek.” – Emily Dickinson
„Nie bójmy się śmierci, obawiajmy
się niewykorzystanego życia.” – Buddha
„Śmierć nie jest przeciwnikiem
życia, ale jego towarzyszem.” – Haruki Murakami
„Śmierć jest jedyną rzeczą pewną
w życiu, dlatego ucz się żyć bez strachu.” – Mark Twain
„Kiedy myślisz o śmierci, myślisz
o życiu.” – Albert Camus
„Śmierć jest jedynie drzwiami do
innego wymiaru.” – Stephen Hawking
„Jeśli śmierć była końcem
wszystkiego, życie nie miałoby sensu.” – Dalajlama
„Śmierć jest tylko przerwą w
wielkiej podróży.” – Richard Bach
„Śmierć jest przejściem, nie
końcem.” – Henry Scott Holland
„To, że wiemy, że kiedyś umrzemy,
sprawia, że życie ma wartość.” – Stephen King
Wybrane przeze mnie cytaty, źródło[data odczytu 20.05.2024]
Może nie będę robił „scenotypisu”
całego pojedynku albo odcinka, bo to bez sensu i w necie są tysiące takich
recenzji. Wolę skupić się na czymś innym. Na podejściu do problematyki jaką
jest Uniwersum Star Wars. Jego wzloty
i upadki, a wręcz równia pochyła z kilkoma wybrzuszeniami, jak te kilka scen.
To ciekawe jak Fani SW potrafią zmieniać front o 180⁰,
ale ciężko się im dziwić, gdy widzą dwie postacie Anakina Skywalkera z Prequeli i Wojen Klonów na jednym ekranie, w jednym miejscu, w jednym
momencie, a na dodatek granej przecież przez „drewnianego Haydena”. I widzą
dwie charakterystyczne osobowości swojej ukochanej postaci (Haydena, który odrobił
pracę domową, jak to określają fani –
ciężko się nie zgodzić). Widzą to, co chcą zobaczyć, a dodatkowo dostają to, co
chcą dostać. To fanservice na wysokim
poziomie. Tylko, że większość stworzonych Gwiezdnych
Wojen nie jest w stanie tego zrobić i dostajemy coś takiego jak film Solo – składający się z mrugnięć, które
nie mają sensu dla dzieła, albo serial Akolita,
który w ogóle sam nie ma sensu.
Zapytacie się więc, co to oznacza
dla tych fanów? Spójrzmy, jak prawdopodobnie tworzy się te dzieła. Wyjaśniam, że
najprawdopodobniej po prostu losowo. Składają się różnych przypadkowych
zdarzeń, które reżyser albo reżysera łączą w jedno. To po prostu głupi, prostacki
los. To nie żadna sztuka. To „exelek”. To tak jak chatboty. Część informacji
jakie mają są Okej, ale reszta to badziew i obawiam się, że Gwiezdne Wojny tak właśnie mogą być
teraz tworzone. Dlatego szkoda na nie czasu.
Wracając do meritum wywodu, wróćmy
do początku, jak powiedział mistrz Skywalker, samo-mianowany ale zawsze to coś.
„Żyj albo umrzyj?”
Takie pytanie zadaje uczennicy Ahsoce jej mentor Anakin.
Jej odpowiedź: Nie.
Nie, nie jest poprawnym
rozwiązaniem. To pytanie z tezą i to na dodatek zamknięte. Jak to określa
Anakin, to błędna odpowiedź. Dlatego zgodnie z poleceniem mentora, idźmy do
początku. Spójrzmy na Kodeks Jedi:
Nie ma emocji - jest spokój.
Nie ma ignorancji - jest wiedza.
Nie ma namiętności - jest pogoda
ducha.
Nie ma chaosu - jest harmonia.
Nie ma śmierci - jest Moc.
Źródło [data odczytu 20.05.2024]
To, czy są to w pełni kanoniczne stwierdzenia, to nie będę wnikał. W praktyce przedstawiają dokładnie to, co Anakin opisywał w Ataku Klonów odnośnie miłości dla Jedi.
Co to tak naprawdę oznacza? Według
Kapelusznika, to określenie tego, że
Ahsoka utraciła własne poczucie istnienia dla świata. Stała się pustelnikiem,
jak Obi-wan Kenobi, czy Luke Skywalker. Ci odeszli i przestali działać.
Zakończyli swoją działalność. Popełnili błąd, którego Anakin chce oduczyć, ulubioną
postać Kapelusznika, Ahsokę Tano. Musi
ona zrozumieć, że ma żyć. Istnieć. Działać. Porzucić strach przed porażkami i
przyjąć wszystko, to co istnieje. To czym jest i to skąd pochodzi. Jej
Przeszłość. Jej Dziedzictwo, a dokładniej Ich Dziedzictwo. Mistrzów, którzy
szkolili Bena, Anakina, Ahsokę. To walka z traumą, którą nadal nosi po
dowiedzeniu się, kim stał się po końcu Wojen Klonów Anakin, czyli Darth Vader, oraz
Upadkowi całego Zakonu Jedi.
Obi-wan zrozumie to, gdy umrze na Gwieździe Śmierci, a Luke Skywalker, gdy umrze z wycieczenia niczym narkoman na działce z Midichlorianów na planecie Ahch-To (Ostatni Jedi to badziewie i nie będę się rozpisywał na ten temat, bo już to robiłem wielokrotnie, a Mauler zrobił to wystarczająco dobrze w ciągu 5 godzin, więc tylko polecam dla atencji, gdyby ktoś zechciał wrócić do tych czasów. Ja nie ukrywam, że mam dosyć na długo).
Mają to wszystko na względzie warto spojrzeć na ważne punkty tej lekcji, gdyż teoretycznie Kapelusznik dobrze rozegrał trzymane przy orderach karty. Przedstawił po pierwsze Anakina jako Wybrańca Mocy, który będąc w Świecie pomiędzy Światami tak naprawdę nie ma ograniczeń jako Duch Mocy. Może pokonać w praktyce każdego. Uderzenie, które go trafia tak naprawdę ma jedynie wprowadzić w Ahsoce poczucie bezpieczeństwa, które rozbije wyrzucając ją do Przeszłości. Nawet Anakin odwołuje się do wydarzeń przed jego własną śmiercią, gdy odmówiono z nim walki –uczennica też nie chce z nim walczyć. Dlatego ją do tego zmusi. Jednak tak, czy siak, to i tak Pani nie-Jedi nie zrozumiała swojej lekcji i trzeba było jej pokazać ponownie o co chodzi.
To, czy Kapelusznik dobrze przestawił motyw samobójcy, czyli kogoś kto ma
dość życia i jest gotowy umrzeć w każdej chwili, lecz jedynie pojawia się on
logicznie w tym odcinku. Ten odcinek w ogóle jest bardzo poza całą resztą serialu,
który w praktyce donikąd nie zaprowadził. To ciekawe jak jeden twórca potrafi
wejść w obszar ciekawego podejścia do postaci, rozwinięcia innej postaci i
przedstawienia nowego obszaru uniwersum, a potem wymyśla fabułę, która jest
durna – tak, mówię o ostatnich odcinkach Ahsoki i tych wcześniejszych. To
straszne jak Anakin został wykorzystany tak samo jak Luke w Mandalorianinie
sezonie II. Obaj Skywalkerowie zostali zużyci i to po prostu smutne. Ale przynajmniej
wiemy, że Hayden nadal umie zagrać tego wspaniałego młodzieńca, który chce pomóc
każdemu, który chociaż trochę na to zasługuje.
Ale po ostatnim wydarzeniu w Akolicie... to może i lepiej, że Star Wars is dead.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz