niedziela, 15 grudnia 2013

Ciemności – II

Od autora: Dalsza część opowiadania. Jeśli chcecie większe części, pisać w komentarzach. Miłego czytania.


Jasne światło i szmery budzącego się obozu wznowiły ponownie świadomość Roya. Otworzył oczy i rozejrzał się. Przez górną szparę w płachtach wejścia do namiotu wlewało się przyjemne oświetlenie słońca. Przyświecało na leżącą obok niego, wreszcie nagą, Rizę. Jej opadające na poduszkę włosy wręcz oślepiały w promieniach gwiazdy, a ponad to, jej piękne, wyrzeźbione przez fizyczne ćwiczenia i samoistną wspaniałość, ciało przebywało przykryte tylko w dolnej połowie przez lniany koc. Na plecach widoczny był czerwony tatuaż. Skomplikowany wzór posiadał również dwa wytarcia na samej górze, które przeszkadzały w zrozumieniu całości. Tam właśnie skrywał się pełen sekret Alchemika Płomieni, który pozostawił jej ojciec. Można było uważać, że ten znak szpeci tylną część ciała, lecz Royowi to nie przeszkadzało. Nawet jeszcze bardziej pogłębiało jego podziw i zauroczenie Rizą, dzięki której zyskał swoją olbrzymią moc.
Wyciągnął dłoń i delikatnie przejechał palcami cały znak, wiedział co on oznacza i co skrywają zatarte fragmenty. Uśmiechnął się, cofając dłoń, gdy znalazła się niedaleko jej bioder, bo kobieta cicho jęknęła przez sen.
Usłyszał również szybkie kroki i krzyki oznaczające przyspieszone budzenie żołnierzy. Pomyślał, że nie mogło być aż tak wcześnie… Słońce nie świeciło tak mocno. Przewrócił się na bok i wyciągnął rękę po leżący na półce zegarek. Zegarek „Cebula” z wytłoczonym smokiem został zrobiony z posrebrzanej stali. Sam był przewieszany przez drobny łańcuszek. Nacisnął jedyny przycisk, który podnosił klapkę i ukazywał tarczowy blat z dwunastoma cyframi. Wskazywał siódmą pięćdziesiąt dwa. Z lekkim zaskoczeniem i smutkiem dotknął ramienia Rizy bez zbytniej czułości. Nie było czasu. Musztra miała się dzisiaj zacząć o dziewiątej.
Odwróciła w jego stronę głowę, już obudzona – domyślił się, że też wyrwały ją z objęć snu odgłosy z obozu. Kiwnęła nieznacznie i natychmiast podniosła się, i rozpoczęła pospiesznie ubieranie. Nie musiała daleko szukać. Co jakiś czas jednak rzucała ubraniami do góry na Roya, który niepocieszony, rozpoczął się przebierać, ale miał w tyle głowy inny plan spędzenia tego czasu.

Teraz stała przed nim w pełnym mundurze z oficerskimi oznaczeniami stopnia kapitana. Z zapiętymi w kucyk z tyłu włosami wyglądała nienagannie i wspaniale, jednak nieprzerwanie w głowie Mustanga przelatywały obrazy żołnierek w miniówkach – ach te marzenia. Szybko samemu przebrał się w generalski mundur, w takim jak ona kolorze ciemnego błękitu, i przyczepił do pasa kaburę z pistoletem. Poszukał swoich rękawiczek i natychmiastowo spojrzał do tyłu na metalową teczkę leżącą pod łóżkiem. Uśmiechnął się, widząc ją nienaruszoną i w tym miejscu, gdzie powinna być.
– Idziemy panie pułkowniku? – spytała, z uśmiechem wymawiając ostatni wyraz. Schowała umiejętnie trzy pistolety do kabur, jeden z tyłu, i podeszła do ściany namiotu. Podniosła ciemną pochwę z wsadzoną szpadą – jednym z oznaczeń generała. Podała ją Royowi, który z uśmiechem przywiązał ją do pasa po lewej stronie. Wyciągnął białe rękawiczki z kieszeni i założył je wpatrując się w wytłaczany, czerwony, skomplikowany Krąg Transmutacyjny. – Generale? – zapytała już bardziej twardym głosem.
– Oczywiście – odparł Roy i schował swój srebrny zegarek do kieszeni munduru. Z podniesioną brwią wskazał jej wyjście. – Pani pierwsza.
– Jasne. – Wyszła spokojnym i żołnierskim krokiem. Jej kita kołysała się na boki w czasie poruszenia, a tyłek, na który Mustang patrzył z utęsknieniem, nagle zatrzymał się i wykręcił. Jej twarz nie przypominała wieczornego, radosnego nastroju. Generał poprawił się i popatrzył do przodu, na wyjście. I szybko wymaszerował z namiotu czując nad sobą badawczy i twardy wzrok ukochanej.


cdn.

2 komentarze:

  1. Krótko, ale fajnie^^ jednak troszkę się przychyliles do mojej prośby :D
    Czekam na więcej;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Zawsze wysłuchuję przyjemnych próśb ;)
    A jak się da, to i je wypełniam.

    OdpowiedzUsuń